narty czarna góra

Narty ze znajomymi w Czarnej Górze

Zawsze marzyłam o tym, żeby mieć grupkę zaufanych znajomych, z którymi będzie można konie kraść. W końcu na studiach trafili mi się tacy ludzie. Byliśmy nierozłączni. Niektórzy twierdzili, że na studiach nie można poznać przyjaciół, bo to już za późno, że każdy ma już w tym wieku własnych kumpli.

Narty w Czarnej Górze – to był dobry wybór!

narty czarna góraMoże i tak, ja też miałam już dawno przyjaciółkę, ale nie byłam w żadnej takiej dobrze zorganizowanej grupie. W końcu wyjechałam na studia i zgadałam się z ludźmi, którzy mieli podobne zainteresowania. Wszyscy uwielbialiśmy jeździć na narty czarna góra. Pojechaliśmy więc sobie na pierwszy raz na narty do Zieleńca. To była pierwsza wspólna wyprawa, której nigdy nie zapomnę. Tam moja znajomość z jednym kumplem przerodziła się w coś głębszego. Dziś już jesteśmy po ślubie, ale oboje wspominamy te momenty w Czarnej Górze. To był wyjazd, w trakcie którego każdy z nas ożył. Wszyscy potrafiliśmy już jeździć na nartach, więc żadna szkółka narciarska nie była nam potrzebna. Mogliśmy jechać w dowolne miejsce, które nie będzie zanadto oddalone od stoku. Tak zrobiliśmy, a później już jeździliśmy na narty co roku. Nadal spotykamy się na takich wyprawach. Dziś wszyscy się porozjeżdżaliśmy w różne krańce Polski i świata, ale raz w roku konieczne robimy sobie urlop i wybywamy na narty.

Uwielbiam ten nasz zwyczaj. Zawsze jest tak jakbyśmy się w ogóle nie rozstawali. Uwielbiam moich przyjaciół. Cieszę się, że ich poznałam. To całkiem odmieniło moje życie. Pewnie byłoby o wiele smutniejsze bez nich wszystkich.