Marzenie małego chłopca

 

Kiedy byłem małym chłopcem, około lat dziewięćdziesiątych, moją największą pasją było oglądanie meczów koszykówki. Ta historia zaczęła się od filmu-bajki, w którym Michael Jordan (mój prawdziwy idol) grał główną rolę. Tak mi się spodobał ten świat, że zacząłem oglądać prawdziwe mecze koszykówki. Po pewnym czasie znałem wszystkie drużyny, ich składy i byłem zorientowany, kto gra lepiej, kto gorzej.

Niekończąca się pasja, czyli o koszykówce słów kilka

czapka chicago bullsMoja pasja, która zaczęła się jak miałem jedynie kilka lat, nie malała przez lata. Potrafiłem wstać w środku nocy, by obejrzeć mecz koszykówki, no bo jak wiadomo liga NBA jest ligą amerykańską. A ze względu na przesunięcie czasowe w stosunku do Stanów Zjednoczonych, rozgrywki miały miejsce niejednokrotnie około drugiej, trzeciej godziny czasu polskiego. Zarywałem zatem noce, często kosztem nauki. Ale co tam! Pasję miałem tylko jedną i byłem w stanie oddać się jej w całości. Z uwagi na fakt, że byłem dość wysoki, próbowałem nawet swoich sił na boisku, ale ta kariera zakończyła się wraz z końcem szkoły średniej. Dzisiaj, dwadzieścia lat później, nadal lubię ten sport, a czapka chicago bulls, którą kiedyś kupiłem na jakiejś wyprzedaży ma prawie że ołtarzyk w moim domu. Zajmuje szczególne miejsce, zarówno na półce, jak i w moim sercu. Od czasu do czasu nawet zdarza mi się kupić jakiś koszykarski gadżet w postaci właśnie czapki, koszulki czy piłki. Z pewnością, jeżeli będę miał kiedyś syna, to na pewno będę próbował go natchnąć miłością do koszykówki.

O ile z innymi sportami jestem na bakier i nawet nie wiem jak radzi sobie polska reprezentacja w piłce nożnej czy nasi skoczkowie narciarscy, a także nie uprawiałem żadnego innego sportu, poza koszykówką, to moja miłość do tej jedynej dyscypliny nie maleje i wiem, że czapka chicago bulls na zawsze zostanie na honorowym miejscu w moim domu.