biuro detektywistyczne

Biuro detektywistyczne i poszukiwanie pracowników

Kiedy odchodziłam na policyjną emeryturę to wiedziałam, że na pewno nie będę siedzieć w domu, bawić wnuki i robić na drutach. Lubiłam się ruszać, zawsze byłam aktywna, więc dalej zamierzałam pracować.

Biuro detektywistyczne w Warszawie zasypane listami motywacyjnymi

biuro detektywistyczneMyślałam, że własna agencja detektywistyczna to coś w sam raz dla mnie. Skro musiałam odejść z policji to odeszłam, ale nadal mogę rozwiązywać sprawy kryminalne. Ta myśl bardzo mnie pocieszała. Bałam się jednak, że sama sobie nie poradzę, ale też ze nie znajdą osób chcących ze mną współpracować. Mężczyźni dochodzą na emeryturę później, więc moi koledzy jeszcze pracowali. Jednak jak się potem okazało niepotrzebnie się martwiłam. Nie żeby moje biuro detektywistyczne Warszawa zostało zasypane listami motywacyjnymi, ale na pewno nie narzekałam na brak kandydatów. Nawet jeśli część z nich do byli domorośli detektywi z Warszawy, chcący być jak Sherlock Holmes to i tak było tam kilku byłych policjantów i nawet jeden wojskowy. Mogłam odetchnąć z ulgą. Ostatecznie zdecydowałam się na początek na dwie osoby, ale zostawiłam sobie też kilka CV jakby agencja się rozrosła i potrzebowałabym więcej rąk do pracy. Jedną z nich był policjant, którego znałam z widzenia, pracował na tej samej komendzie co ja, ale był kilka lat starszy i był w innym wydziale. Po emeryturze też nie chciał siedzieć w domu, a teraz nadarzyła się okazja, żeby nadal mógł pracować.

Był chętny do pracy, to był dobry detektyw. Drugi wojskowy też się nadawał. Był bardzo silny i robił wrażenie na przestępcach. Teraz pracujemy we trójkę razem w mojej agencji.